Na tej stronie pokazujemy historię i dzień dzisiejszy Zespołu Sygnalistów Myśliwskich "Odgłosy Kniei", noszącego imię księdza prałata Stefana Witczaka ps. "Kruszynka"

KRONIKA

03 marca 2011
Zespół się rozrasta i zwiększa swój skład osobowy. Po kilku latach zastoju w zakresie naboru nowych członków, w dniu 05 marca 2011 roku oficjalnie przyjęto do Zespołu czterech nowych sygnalistów. [więcej]


Wprowadzenie

Łowiectwo istnieje od zarania dziejów. Sygnalistyka ginie w mrokach przeszłości, ale już możliwych do ogarnięcia umysłem współczesnego człowieka.
Muzyka myśliwska to w stosunku do sygnalistyki jeszcze niemowlę.
Rok 1997. W Karpowie k/ Lądka Zdroju po mszy z udziałem JE Kardynała Henryka Gulbinowicza, oraz księdza Stefana Witczaka - Kruszynki, kapelana myśliwych i leśników okręgu wałbrzyskiego
Zarówno jedna, jak i druga były i są, ściśle powiązane z łowiectwem. Wzajemnie się uzupełniają, tworzą i rozwijają. Wspólnie stanowią kulturę i tradycję naszego narodu. Są obok nas każdego dnia tylko nie wszyscy je widzimy, a częstokroć nie zdajemy sobie sprawy jak wiele zachowań, czynności, zwrotów, utworów i wytworów myśli i rąk ludzkich ma swoje źródło właśnie w łowiectwie w jego słownictwie, muzyce i sztuce z niego się wywodzącej.
Sygnalistyka i muzyka myśliwska była w Polsce od wieków. Zabrakło jej dopiero po roku 1945. Jednak wróciła. Rozwija się szybciej jak kiedykolwiek i opanowuje kolejne zakątki naszej pięknej ziemi.
Nie inaczej jest w Sudeckiej Krainie Łowieckiej. Wróciła tam w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i trwa. Powstają kolejne zespoły i jest ich w Krainie, czyli województwach opolskim i dolnośląskim kilkanaście.
Jednym z zespołów jest Zespół Sygnalistów Myśliwskich "Odgłosy Kniei", którego członkowie pierwsze próby rozpoczęli w roku 1997, ale nazwa oficjalna została wymieniona publicznie po raz pierwszy dwa lata później.
Rok 1998. W Karpowie
Zatem w roku 2009 przypadała dziesiąta rocznica założenia zespołu.
Drugi zespół, którego nazwa przewija się w tych opowieściach to "Łowiecka Rodzina".
Nauczycielem, Mistrzem i Dyrygentem obu zespołów jest w jednej osobie Bogusław Rup zawodowy muzyk Filharmonii Sudeckiej z Wałbrzycha.
Przez dziesięć lat istnienia zespołu "Odgłosy Kniei", grało w nim wielu sygnalistów. Myśliwych, ale również nie będących członkami Polskiego Związku Łowieckiego. Byli ludzie bardzo młodzi, uczniowie szkół podstawowych i średnich, studenci, były osoby starsze różnych zawodów. Tym wszystkim, którzy w latach ubiegłych tworzyli ten zespół, ale z przyczyn bardzo różnych, aktualnie jego aktywnymi członkami nie są, składam serdeczne podziękowanie za ich wkład w rozwój i kształtowanie jego sylwetki. Każdy z nich wniósł jakąś cząstkę siebie w obecny wizerunek "Odgłosów Kniei".
(powyższy tekst stanowi wstęp do książki "Muzyka i Łowy" Zdzisława Piotrowskiego)

Założyciele

1.BOGUSŁAW RUP - KIEROWNIK
2.ZDZISŁAW PIOTROWSKI
3. JULIAN HARDUKIEWICZ
4. KAZIMIERZ KRUKOWSKI
5.ADAM TYMUŁA
6.JERZY TWARÓG
7.WACŁAW BIEREŚNIEWICZ
8.WALDEMAR WOŹNIAK
9. MIECZYSŁAW HERBA
10. TADEUSZ GRUSZCZYŃSKI

KOLEJNE POKOLENIE

1. Krzysztof Lewkin
2. Mateusz Mądrzejewski

Był wrzesień roku 1998.W domku myśliwskim Koła Łowieckiego "Diana" w Nowej Rudzie rozpoczynały się kolejne, trzecie już spotkania kolegów -myśliwych, sygnalistów. Spotkało się po wakacyjnej przerwie paru facetów w wieku od 30 do ponad 50 lat, zarażonych nieuleczalnie muzyką myśliwską.
Oni to właśnie, są twórcami tej Kroniki.
Rok 1999. Próba w Kłodzku.
Twórcami od kilkunastu miesięcy, bo początki miały miejsce w dniu 22 lutego 1997 roku. Tego właśnie dnia kilku myśliwych i kandydatów do łowiectwa spotkało się w kasynie Sudeckiego Oddziału Straży Granicznej w Kłodzku na spotkaniu organizacyjnym, celem omówienia zasad, terminów, kosztów kursu I-szego stopnia nauki gry na rogu myśliwskim. Spotkanie prowadził Łowczy Wojewódzki Andrzej Tetke. Na spotkanie przybyło około 18 kolegów. Byli to m.in. Ryszard Maciejczyk, Zbigniew Kolbusz, Pawel Marcinkiewicz, Marek Opiela, Zdzisław Zagórski, Waldemar Woźniak, Julian Hardukiewicz, Zdzisław Piotrowski. Inni niestety z pamięci już ulecieli. Przybył również człowiek ,dzięki któremu sygnalistyka myśliwska w naszym regionie odrodziła się i rozwija. Muzyk zawodowy Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu Bogusław Rup.
Po ustaleniu wszystkich szczegółów rozpoczęły się próby. Próby! Droga usłana cierniami a nie próby. Instrumenty były przeróżne. Rogi-sygnałówki kupione za własne środki myśliwych lub kół łowieckich, rogi stare, zaśniedziałe, zakurzone, poniemieckie. Wszystko to wydawało dźwięki, które trudno było nazwać muzyką. To było coś jak pocieranie styropianem o szybę. Ze zdolnościami uczniów też było różnie. Jeden wydobył z rogu pierwszy dźwięk po dwóch lekcjach, inny po czterech. A lekcje trwające dwie godziny odbywały się raz w tygodniu.
Oprócz grupy kłodzkiej trwały zajęcia w dwóch innych tj. w Wałbrzychu i Ząbkowicach. Ogółem, wiosną 1997 roku naukę gry na rogach myśliwskich rozpoczęło około 40 osób. Każdą grupę prowadził Bogusław Rup.
Rok 1999. Przed występem w Złotym Stoku. Od lewej: Kazimierz Krukowski, Adam Tymuła, Jerzy Twaróg, Julian Hardukiewicz, Tadeusz Gruszczyński, Mieczysław Herba, Zdzisław Piotrowski, Bogusław Rup.
Trudne początki powoli minęły. Owszem, różnice pomiędzy poziomem poszczególnych sygnalistów były bardzo widoczne, ale już podstawowe sygnały każdy zagrać potrafił. A były to sygnały krótkie, kilku-kilkunastu nutowe, jak stój, całość, rozładuj broń. Gdy doszliśmy do sygnału apel na łowy, zając i królik na rozkładzie, które zawierały po około 30-45 nut to czuliśmy się jak wirtuozi. A tempo prac było duże, gdyż Bogusław wymyślił sobie, że w czerwcu tegoż 97 roku wystawi reprezentację województwa, na przegląd sygnalistyki myśliwskiej Sudeckiej Krainy Łowieckiej w Opolu. I tak się stało. Po próbach w miesiącu kwiecień-maj kilkuosobowa grupa sygnalistów z Kłodzka, Wałbrzycha i Ząbkowic Śląskich pojechała do Opola. Sukces był stosunkowo duży, gdyż najmłodszy sygnalista Maciej z Wałbrzycha zajął 1-sze miejsce w swojej klasie. Grupowo sygnaliści z wałbrzyskiego nie występowali. Występem w Opolu zakończony został I-szy etap nauki gry na rogach myśliwskich. Na dzień 07 lipca 1997r. uzgodniliśmy zakończenie oficjalne z bigosem myśliwskim i spotkaniem w szerszym gronie. Niestety, od dnia 04 lipca niebo nad Kotliną Kłodzką otworzyło się na oścież. Lało dniem i nocą a efektem tego była wielka powódź w dniach 07-08 lipca 1997r. Spotkanie wzięło w łeb. Bigosy i inne smakołyki zamrożono na czas bliżej nieokreślony. Spotkanie wraz z wręczeniem dyplomów ukończenia kursu 1-go stopnia odbyło się dopiero 07 września 1997r.
Rok 2000. W Zamku Książ. Od lewej: Kazimierz Krukowski, Grzegorz Ratajczyk, Bogusław Rup, Adam Tymuła, Jerzy Twaróg, Julian Hardukiewicz, Zdzisław Piotrowski, Mieczysław Herba
Czas płynął dalej. Minęły miesiące jesienne 1997 roku. Spotkań nie było. Świeżo upieczeni sygnaliści grali gdzieś w swoich kołach. Aż pewnego listopadowego dnia 1997 r. Łowczy Wojewódzki Andrzej Tetke , zadzwonił i stwierdził ,że czas dalej grać tylko potrzebne jest miejsce. Dnia 28 listopada 1997r. na ręce Komendanta Sudeckiego Oddziału Straży Granicznej w Kłodzku wpłynęło pismo od ZW PZŁ w Wałbrzychu z prośbą o udostępnienie sali w kasynie. Z pismem udałem się do Komendanta i sprawę załatwiłem od ręki. Odpowiedź przyszła do ZW PZŁ dnia 04.12.1997r. Pierwsze spotkanie odbyło się dnia 13.12.1997r. o godzinie 10:00 w kasynie SOSG. Tak jak poprzednio ustalono zasady szkolenia i spotkań. Pierwsze - już jako próba - odbyło się 13.01.1998r. Obecni byli: Zb. Kolbusz, J. Hardukiewicz, R. Maciejczyk, P. Marcinkiewicz, Adam Tymuła, Krzysztof Łopatyński, Roman i Rafał Dopta, Marek Opiela, Zdzisław Zagórski, Waldemar Woźniak, Jerzy Twaróg i Tadeusz Gruszczyński. A. Tymuła i K. Łopatyński rozpoczęli kurs 1-go stopnia tak jak R. i R. Dopta. Twaróg i Gruszczyński przeszli do grupy Kłodzkiej z Ząbkowic, gdzie chętnych do gry nie było i grupa ząbkowicka została rozwiązana. Oprócz Kłodzka próby trwały w Wałbrzychu, lecz po pewnym czasie również tam frekwencja była tak mała, że właściwie do końca 2-go etapu dotrwała grupa Kłodzka. Próby trwały raz w tygodniu, tym razem w sobotę. Podobnie jak w czasie nauki w 1-szym etapie Bogusław Rup - który oczywiście dalej był szefem - założył sobie, że doprowadzi możliwie dużą grupę do Opola. I ponownie tak się stało.
Rok 2001. Przed siedzibą Zarządu Głównego PZŁ w Warszawie. Od lewej: Bogusław Rup, Kazimierz Krukowski, Adam Tymuła, Zdzisław Piotrowski
Do Opola pojechało 6-ciu sygnalistów. Twaróg, Marcinkiewicz, Hardukiewicz, Krukowski, Zagórski i Piotrowski. Marcinkiewicz zajął pierwsze miejsce w klasie B. Pozostali bez sukcesów. Ważniejsza jednak od zajętych miejsc, była konsolidacja grupy sygnalistów. Krukowski był z grupy wałbrzyskiej, Twaróg z ziębickiej pozostali z kłodzkiej. Powoli wyłaniała się grupa zasadnicza początkowo siedmio, później ośmio- a w końcu dziewięcioosobowa ( nie licząc kierownika). W skład tej grupy weszli :

z Wałbrzycha ; Kazimierz Krukowski, Grzegorz Ratajczyk, Mieczysław Herba

z Nowej Rudy ; Adam Tymuła , Paweł Marcinkiewicz

z Kłodzka ; Julian Hardukiewicz , Zdzisław Piotrowski

ze Złotego Stoku ; Tadeusz Gruszczyński , Jerzy Twaróg.

Kierownikiem pozostał oczywiście Bogusław Rup .
Po pewnym czasie ubył Paweł Marcinkiewicz i pozostało nas ośmiu. Po roku i czterech miesiącach od dnia pierwszej próby, wykrystalizowała się zasadnicza grupa sygnalistów, zalążek przyszłego zespołu.
Nowy 1999 r. już od samego początku zaznaczył się intensywnymi próbami. Ćwiczyło ośmiu sygnalistów. Muzyka rozlegała się w coraz lepszym wykonaniu. Kazimierz i Mieczysław grali na rogach par force, a wszyscy pozostali na furst pless, czyli rogach zwykłych bez wentyli. Gra odbywała się już z podziałem na głosy tj.
I-szy głos - Bogusław, Zdzisław, i Tadeusz,
II- gi głos - Julian, Jurek,
III -ci głos - Adam, Grzegorz,
IV- ty glos - Mietek , i Kazio.
Rok 2005 Uroczyste rozpoczęcie Konkursu Sygnalistów " O Kryształowy Róg" w Lądku Zdroju
Próby odbywały się w każdą środę. W miesiącach zimowych, ZW PZŁ wystosował apel do kół łowieckich województwa o dofinansowanie działalności zespołu.Apel niestety odbił się miernym echem. Odpowiedzi w postaci wpłacenia po 100 PLN dokonało zaledwie kilka kół, z ponad 40 zarejestrowanych. Ale dobre i to. Za te pieniądze i środki PZŁ zakupiono nowe rogi furst pless o mocniejszym brzmieniu i lakierowanej powłoce, oraz z możliwością strojenia. A to był duży krok w przód.
Dnia 06.06.1999 roku odbył się pierwszy publiczny, oficjalny występ zespołu sygnalistów myśliwskich Regionu Wałbrzyskiego. Występ miał miejsce w Złotym Stoku z okazji Dni Złotego Stoku. Graliśmy na "starych" instrumentach, gdyż nowe były jeszcze nie zestrojone. Po raz pierwszy użyta została nazwa; Zespół Sygnalistów Myśliwskich Regionu Wałbrzyskiego "Odgłosy Kniei" pod kierunkiem Bogusława Rupa.
Z czasem z Zespołu ubyli Julian Hardukiewicz, Tadeusz Gruszczyński i Grzegorz Ratajczyk, a dołączyli Krzysztof Lewkin, Mateusz Mądrzejewski i Wacław Biereśniewicz.
I taki jest stan osobowy zespołu na koniec 2010 roku. Jest wielka nadzieja, że już niedługo Zespół zasilony zostanie przez kolejnych sygnalistów, którzy kończą kurs w Wałbrzychu.
Rok 2007. W kościele w Lądku Zdroju, po mszy kończącej Konkurs Sygnalistów . Od lewej: Bogusław Rup, Zdzisław Piotrowski, Leszek Sprot, Julian Hardukiewicz, Waldemar Woźniak, Krzysztof Lewkin, Wacław Biereśniewicz, Adam Tymuła, Kazimierz Krukowski. W środku bez munduru, wiceprezes ORŁ w Wałbrzychu , karpowski kustosz Stanisław Skrobotun


A teraz słów kilka o muzyce i instrumentach do jej wykonywania.
O instrumentach myśliwskich i myśliwskiej muzyce tak pięknie pisał Mieczysław Leśniczak (Mieczysław Leśniczak - sygnalista, założyciel i kierownik Reprezentacyjnego Zespołu Sygnalistów Myśliwskich PZŁ.) .

''Muzykę myśliwską dzielimy na:
- praktyczną - sygnały myśliwskie,
- Hubertowską - komponowaną na cześć patrona myśliwych Św. Huberta, oraz
- artystyczną.

Kolebką muzyki myśliwskiej jest Francja. Najstarszym dokumentem traktującym o sygnałach jest "Skarbnica myślistwa" Hardouina z 1394 roku. Praca ta przedstawia sygnały organizacyjne oraz sygnały, którymi zwoływano psy na karmienie.
Wiele informacji o sygnałach myśliwskich na przełomie XVI i XVII wieku w Polsce dostarcza nam dzieło Jana Ostroroga "Myślistwo z ogary" z roku 1618 z ciągle aktualnym hasłem: "Jeśli na czym w myślistwie zależy, to na trąbieniu". Ważną rolę w rozwoju sygnalistyki myśliwskiej odegrał książę Pszczyny Jan Henryk XI, który doprowadził do powstania sygnałów myśliwskich granych w Polsce i Niemczech, a także udoskonalił i spopularyzował róg myśliwski, z czasem zwany rogiem Pless. We współczesnej sygnalistyce znany jest Reinhold Stief, który przyczynił się do usystematyzowania i opracowania granych w Polsce i Niemczech sygnałów myśliwskich. Sygnały myśliwskie dzielimy na porozumiewawcze (organizacyjne) i sygnały pokotu (pożegnanie zwierzyny z knieją lub polem).

Sygnały na polowaniu.

Rok 2007. Sygnaliści prowadzą korowód w czasie Dożynek Gminy Kłodzko
Do nich zaliczają się takie sygnały, jak: Pobudka, Zbiórka myśliwych, Powitanie, Apel na łowy, Naganka naprzód, Zakaz strzału w miot, Rozładuj broń, Pasowanie, Darz Bór, Koniec polowania oraz Hallali, Posiłek, Pożegnanie. Sygnałów "Darz Bór" oraz "Powitanie myśliwskie" słuchamy, zdejmując nakrycia głowy. Sygnały myśliwskie wykonujemy na naturalnych rogach myśliwskich, które dzielimy na zwierzęce i metalowe. Współcześnie używane rogi to instrumenty metalowe wyposażone w ustniki. Instrumenty te dzielimy na małe rogi myśliwskie, zwane rogami "Pless" (najbardziej popularne), wielkie rogi myśliwskie, zwane rogami "Par-force" (wym. parfors) i kieszonkowe rogi myśliwskie.

Muzyka na cześć patrona myśliwych św. Huberta.

Początki muzyki hubertowskiej biorą się z Francji. Najważniejszą i największą formą muzyczną są msze hubertowskie. W dawnych czasach każde uroczyste polowanie zbiorowe rozpoczynało się krótkim nabożeństwem-modlitwą. Z czasem była to uroczysta msza oprawiana dźwiękami rogów. Zaczęto okazjonalnie komponować ten gatunek muzyki. Na przestrzeni XVI-XVII wieku powstały wspaniałe utwory, które wykonywane są do dzisiaj w różnych opracowaniach. We Francji początek dały utwory takich mistrzów jak: Obri, Tyndare, Cantin. Msze, odprawiane pierwotnie na polanie w lesie, z czasem trafiają do kościołów i katedr. Tradycją w Europie są uroczyście odprawiane msze hubertowskie 3 listopada w dniu patrona myśliwych św. Huberta. Obok cyklicznych kompozycji, jakim jest gatunek mszy, powstają arie, hymny, marsze, fanfary na cześć św. Huberta. Instrumenty do tej muzyki, to naturalne rogi myśliwskie małe i duże oraz rogi wentylowe.

Artystyczna muzyka myśliwska

Sierpień roku 2008. Po mszy odpustowej w Karpowie wraz z JE biskupem Ignacym Decem i kapelanem myśliwych Ziemi Kłodzkiej księdzem dziekanem Krzysztofem Trybulcem
Do największych form tego gatunku muzyki należą opery, symfonie i kantaty (utwory wokalno-instrumentalne).
W wiekach XVI-XVII powstające opery, balety, widowiska z muzyką wymagały od kompozytorów nowych brzmień i wyrazu. Spowodowało to wprowadzanie do tak zwanej wielkiej muzyki nie używanych dotąd instrumentów muzycznych, w tym także rogów naturalnych. Jako pierwszy, w roku 1705 rogów francuskich "Par-force" użył niemiecki kompozytor Reinhard Keiser w operze "Octavia", natomiast w muzyce symfonicznej w roku 1664 francuski kompozytor J. B. Lulli w "La Princesse d'Elide". Najwybitniejsi kompozytorzy baroku -J. S. Bach, J.F.Handel, H. Purcell, M. R. Delalande - wprowadzają rogi nie tylko dla efektów brzmieniowych, ale powierzają im partie solistyczne. Doskonałym przykładem jest monumentalne dzieło J. S. Bacha - "Wielka msza h-moll".
W okresie klasycyzmu wiedeńskiego powstają koncerty na róg solo W. A. Mozarta, Ludwiga van Beethovena, J. Haydna. W tym czasie powstają też kompozycje o tematyce myśliwskiej, ilustrujące dźwiękami instrumentów przebieg polowania, np. Leopolda Mozarta "Symfonia myśliwska".
Karol Kurpiński, polski kompozytor rodem z Wielkopolski, pisze operę "Leśniczy w Kozienickiej Puszczy" oraz "Henryk VI na łowach". Sporo miejsca w swojej twórczości operowej tematyce myśliwskiej poświęca najwybitniejszy polski kompozytor operowy Stanisław Moniuszko. Tematyka myśliwska występuje w takich operach, jak "Straszny dwór" oraz "Hrabina".
W twórczości światowej największym arcydziełem, również najbardziej popularnym, jest "Marsz strzelców" z opery "Wolny strzelec" K. M. Webera. Obok dużych, powstało wiele mniejszych form muzycznych, takich jak pieśni. W Polsce pieśni o tej tematyce piszą wybitni kompozytorzy, tacy jak J. K. Elsner, A.Różycki, Z. Noskowski.
W czasach współczesnych muzykę myśliwską piszą polscy kompozytorzy: M. Kamiński, Z. Sampławski, A. Szeligowski, A. Gref, B. Stieler i R. Pietrzak (Leśniczak Mieczysław, Muzyka i instrumenty myśliwskie, [dostępny w Internecie: http://www.muzyka.mysliwska.pl/2004/index.php?dz=7&i2=13].
Muzykę myśliwską pisze wielu innych a między nimi jest nasz kierownik kol. Bogusław Rup który jest autorem kilku utworów, m.in. marsza "Przez Sudecką Krainę", oraz hymnów kół łowieckich.
Działalność zespołu dzień po dniu opisywana jest w "Kronice" w wersji papierowej w formacie A-4, w twardej oprawie. Na "Kronikę" składają się teksty opisujące każdy występ zespołu, oraz zdjęcia z tych występów. Pierwsze zapisy w "Kronice" pojawiły się latem roku 2000. Przez minione dziesięć lat powstały dwa opasłe tomy, każdy liczący po prawie pięćset kart. Samego tekstu w dwóch tomach jest prawie czterysta stron.

"Kronika" stała się - jak na razie - bazą, materiałem źródłowym do kilku innych prac. A są to:

fotokronika - "Odgłosy Kniei" - autor: Bogusław Rup,

książka - "Muzyka i łowy" - autor: Zdzisław Piotrowski,

praca magisterska - "Kultywowanie tradycji w XXI wieku na przykładzie Zespołu Sygnalistów Myśliwskich "Odgłosy Kniei" " - autor: Paula Rup.

Praca została obroniona we wrześniu roku 2010 na Uniwersytecie Wrocławskim. Fotokronika jest wydana w niewielkim nakładzie, natomiast książka jest przygotowywana do wydania( aktualnie- 22.09.2010 r. - trwa jej korekta i wycena w jednej z warszawskich firm wydawniczych).
Na tej stronie będę pokazywał dalsze losy zespołu, jak również to co stanowi już zespołu owego historię. Życzę przyjemnej lektury.

Zdzisław Piotrowski - sygnalista, autor "Kroniki"


Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty
swój róg bawoli ,długi cętkowany kręty
jak wąż boa, oburącz do ust go przycisnął,
wzdął policzki jak banię w oczach krwią zabłysnął,
Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
i do płuc wysłał z niego cały zapas ducha
i zagrał.
Róg jak wicher, niewstrzymanym dechem
niesie w puszczę muzykę i podwaja echem.
Umilkli strzelce, stali szczwacze zadziwieni,
mocą, czystością harmoniją pieni.
Starzec cały kunszt, którym niegdyś w lasach słynął,
jeszcze raz przed uszami myśliwców rozwinął.
Napełnił wnet, ożywił knieje i dąbrowy,,
Jakby psiarnię w nie puścil i rozpoczął łowy.
Bo w graniu była łowów historyja krótka,
Zrazu odzew dźwięczący, rześki to pobudka,
Potem jęki po jękach skomlą ; to psów granie;
A gdzienigdzie ton twardszy jak grzmot ; to strzelanie.
Tu przerwał, lecz róg trzymał ; wszystkim się zdawalo
że Wojski wciąż gra jeszcze a to echo grało.
Zadął znowu ; mysliłbyś ze róg kształty zmieniał
i że w ustach Wojskiego to grubiał to cieniał,
udając głosy zwierząt ; to raz w wilczą szyję
przeciągajac się długo, przeraźliwie wyje ;
znowu jakby w niedźwiedzie rozwarłszy się gardło,
ryknął ; potem beczenie żubra wiatr rozdarło.
Tu przerwał, lecz róg trzymał ; wszystkim się zdawało
że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
Wysłuchawszy rogowej arcydzieło sztuki,
powtarzaly je dęby dędom, bukom buki.
Dmie znowu ; jakby w rogu były setne rogi,
słychać zmieszane wrzaski szczwania, gniewu, trwogi,
strzelców, psiarni i zwierząt ; aż Wojski do góry
podniósł róg, i tryumfu hymn uderzył w chmury .
Tu przerwał, lecz róg trzymał ; wszystkim się zdawało,
że Wojski wciąż gra jeszcze a to echo grało .
Ile drzew, tyle rogów znalazło się w boru,
Jedne drugim pieśń niosą jak z choru do choru.
I szła muzyka coraz szersza, coraz dalsza,
coraz cichsza i coraz czystsza, doskonalsza,
Aż znikła gdzieś daleko, gdzieś na niebios progu !

( Księga IV Pana Tadeusza - Dyplomatyka i łowy ).